Nagrodzona Złotą Palmą na festiwalu w Cannes „Miłość” Michaela Hanekego to jedno z największych arcydzieł współczesnego kina. Film opowiada o sile miłości, czułości i poświęceniu.
O pracy nad filmem opowiada jego reżyser - Michael Haneke:
Dlaczego postanowił Pan zmierzyć się z tak unikanym w kinie tematem, jakim jest cierpienie ludzi starszych?
Nigdy w swoich filmach nie chcę zajmować się „słusznymi” tematami. Po prostu kiedy osiąga się pewien wiek, to automatycznie trzeba skonfrontować się z cierpieniem osób, które kochasz: rodziców, dziadków. To było dla mnie podstawą tego projektu, a nie potrzeba powiedzenia czegoś o sprawach społecznych.
Dlaczego zdecydował się Pan nakręcić film, w którym bohaterowie ukryci są przed światem za zamkniętymi drzwiami?
Nie chciałem robić filmu o społeczeństwie, w którym oglądalibyśmy szpitale i wszystko to, co wiąże się ze starością, a pokazywane było w kinie i telewizji tysiące razy. Także dlatego, że tematem tego filmu jest zachowanie pojedynczych ludzi. Także formalnie dla mnie to lepsze rozwiązanie. Jeśli temat pozwala ci zostać w jednym miejscu, tym lepiej. Bardzo się cieszę, że udało mi się zrealizować tak prosty film.
W „Miłości” bardzo ważną rolę odgrywa warstwa dźwiękowa.
Tym co interesuje mnie w kinie są emocje, staram się je oddać jak najwierniej. Dlatego częściej na planie posługuję się uchem a nie okiem, bo w głosie natychmiast słychać, czy emocja jest prawdziwa. Kiedy głównie patrzysz nie jest tak łatwo wychwycić fałsz.
Czy aktorzy odczuwają cierpienie na planie Pana filmów?
Staram się tworzyć w możliwie najsprawniejszy sposób. Na planie filmowym nie musi być smutno, jeśli kręci się tragedię, to dość romantyczne i naiwne spojrzenie na proces powstawania filmu. A jeśli chodzi o aktorów to nie ich cierpienie jest ważne tylko koncentracja.
Powiedział Pan, że inspiracją do nakręcenia „Miłości” były osobiste przeżycia. Czy podjął się Pan tego wyzwania również dlatego, że temat starości rzadko pokazywany jest w kinie w sposób szczery i bezpośredni?
Mam wrażenie, że ten temat traktowany jest często jako sprawa polityczna – było już kilka filmów i seriali telewizyjnych, które pokazywały los osób starszych właśnie z takiej perspektywy. Ja nie robiłem swojego filmu z myślą, że opowiadam o ważnej sprawie, choć ona oczywiście taka jest. Kręcę filmy, bo jakaś sytuacja dotyka mnie w szczególny sposób, zmusza do myślenia, a potem do twórczej refleksji. Wydaje mi się, że zadaniem sztuki jest skonfrontować nas z rzeczami, które w przemyśle rozrywkowym zamiata się pod dywan.
Czy dialogi pisał Pan, mając tych konkretnych aktorów - gigantów francuskiego kina – na myśli?
Napisałem ten scenariusz dla Jeana-Louisa Trintignanta. Zawsze go podziwiałem i chciałem kiedyś razem z nim pracować. Pozostawało tylko znaleźć odpowiednią dla niego rolę. To był warunek konieczny, żeby Trintignant się zaangażował. A ja bez niego nie zrobiłbym tego filmu. Tylko on wręcz promieniuje ciepłem, którego potrzebowałem.
Z kolei jako młody człowiek byłem zauroczony Emmanuelle Rivą w „Hiroshima moja miłość”, ale potem straciłem ją z oczu. Kiedy przyszedł czas, by obsadzić żeńską rolę w „Miłości” zrobiliśmy przesłuchania, na które zaprosiliśmy wszystkie francuskie aktorki z interesującej nas grupy wiekowej. Od samego początku moją faworytką była Emmanuelle Riva. Nie tylko dlatego, że jest świetną aktorką, ale także dlatego, że razem z Jeanem-Louisem Trintignantem tworzyli bardzo atrakcyjną i wiarygodną parę.
Trintignant opisał Pana jako wymagającego reżysera, żartował nawet, że w jednej ze scen reżyserował Pan gołębia. Tymczasem Isabelle Huppert, z którą stale Pan współpracuje, twierdzi że praca z Panem nie jest szczególnie trudna. A czy Pan sam uważa, że dużo wymaga od aktorów?
Ponieważ jestem autorem scenariuszy do moich filmów, to dokładnie wiem, czego szukam. To prawda, że potrafię być uparty i wymagający, żeby osiągnąć to czego chcę. Ale uczuciami, które towarzyszą mi w pracy są także cierpliwość i miłość. Kocham aktorów - moi rodzice byli aktorami - i praca z nimi jest najprzyjemniejszym aspektem robienia filmu. Istotne jest to, żeby oni czuli się chronieni i pewni, że nie zostaną zdradzeni. Kiedy uda ci się stworzyć atmosferę zaufania aktorzy zrobią wszystko, by cię zadowolić.
Można mieć dyktatorskie zapędy w pracy z aktorami, ale oni to odczują i widać to będzie w sposobie, w jaki grają. Można też prowadzić ich tak, by podzielali twoją opinię i grali jakby były to ich własne przekonania. To kwestia bycia odpowiednio zdeterminowanym i przekonywającym. Ja nazwałbym się reżyserem bardzo technicznym. Mówię aktorom: „wchodzisz, siadasz, pijesz kawę, patrzysz tutaj, mówisz kwestię”. Próbujemy z włączonymi kamerami i jeśli nie wychodzi, to poprawiamy dopóki się nie uda. To bardzo proste.
Dlaczego zdecydował się Pan umieścić prawie całą akcję filmu w mieszkaniu pary głównych bohaterów?
Kiedy decydujesz się stawić czoła tak trudnemu tematowi, musisz znaleźć formę, która by mu odpowiadała. Egzystencja osób starszych i chorych ogranicza się do czterech ścian, w których żyją. Wydawało mi się dramaturgicznie uzasadnione sięgnięcie po klasyczną jedność miejsca, czasu i akcji. Zrobienie filmu z dwójką aktorów w jednej scenografii, który utrzymywałby uwagę widzów jest trudnym zadaniem. Ale podobało mi się to wyzwanie i jeśli mi się udało, mogę się tylko cieszyć.
To mieszkanie, które powstało w studio, również staje się bohaterem. Mówi bardzo wiele o wspólnym życiu tej pary.
Ta przestrzeń wzorowana była na mieszkaniu moich rodziców. Ale konieczne były pewne zmiany, w końcu ja jestem z Wiednia, a akcja filmu dzieje się w Paryżu. I dlatego na przykład zamiast mebli Biedermeierowskich są rzeczy w bardziej francuskim stylu.
Żeby uniknąć nieporozumień chciałbym jednak podkreślić, że inspiracją i motywacją do zrealizowania tego filmu nie byli moi rodzice tylko ktoś zupełnie inny, choć również mi bliski. Wykorzystałem natomiast ich mieszkanie, bo kiedy pisze się scenariusz dobrze jest mieć w głowie dokładną geografię przestrzeni. To nasuwa wiele przydatnych rozwiązań. W tym przypadku to, że wiedziałem jaka jest odległość od sypialni do kuchni pozwoliła mi wyobrazić sobie, co aktorzy powinni robić, co może się w niej wydarzyć.
Czy zaskoczyło Pana ciepłe przyjęcie „Miłości”? Niektóre poprzednie Pana filmy traktujące o trudnych tematach budziły reakcje bardziej...
... agresywne? [śmiech]. Mam nadzieję, że każdy mój kolejny obraz pokazuje trochę inną moją stronę. Reakcja publiczności na ten film wynika ze świadomości tego, że wszystkich nas to spotka i będziemy musieli się jakoś z tym zmierzyć. Jestem przekonany, że temat jest tu decydujący, bo nie wydaje mi się, żebym to ja mądrzał bądź uspokajał się z wiekiem.
źródło: materiały dystrybutora
Utwór | Od |
1. Inne historie | gaba |
Utwór | Od |
1. W bezkresie niedoli | ladyfree |
2. było, jest i będzie | ametka |
3. O Tobie | ametka |
4. Świat wokół nas | karolp |
5. Kolekcjonerka (opko) | will |
6. alchemik | adolfszulc |
7. taka zmiana | adolfszulc |
8. T...r | kid_ |
9. przyjemność | izasmolarek |
10. impresja | izasmolarek |
Utwór | Od |
1. Sprzymierzeniec | blackrose |
2. Podaruję Ci | litwin |
3. test gif | amigo |
4. Primavera_AW | annapolis |
5. Melancholia_AW | annapolis |
6. +++ | soida |
7. *** | soida |
8. Góry | amigo |
9. Guitar | amigo |
10. ocean | amigo |
Recenzja | Od |
1. Zielona granica | irka |
2. Tajemnice Joan | wanilia |
3. Twój Vincent | redakcja |
4. "Syn Królowej Śniegu": Nietzscheańska tragedia w świecie baśni | blackrose |
5. Miasto 44 | annatus |
6. "Żywioł. Deepwater Horizon" | annatus |
7. O matko! Umrę... | lu |
8. Subtelność | lu |
9. Mustang | lu |
10. Pokój | martaoniszk |