W poszukiwaniu kibucu… O rzeczywistości(ach) „Gry w klasy” Julia Cortazara

Chodź. Pokażę Ci, jak działa szczęście. Naprawdę. Wystarczy kawałek kredy. I kamyk. Chodź. Nie bój się. Przecież to takie łatwe. Trzeba tylko trafić w Niebo.

Zasady gry w klasy są proste. Na chodniku rysuje się kredą planszę, oznaczając pola różnymi kolorami. Każda z barw wyrażać ma inną rzeczywistość: czerwona - „Piekło”, zielona - „Ziemię”, niebieska - „Niebo”. Następnie gracze, skacząc na jednej nodze, starają się przesuwać rzucany kamyczek między poszczególnymi kwadratami. Zwycięża ten, któremu najszybciej uda się dotrzeć do „Nieba”.

Zaproszenie do tej niezwykłej zabawy wysyła także czytelnikowi argentyński pisarz, Julio Cortazar, w swej eksperymentalnej powieści, pt.: „Gra w klasy”. Polemizując z Arystotelesem, z sukcesem zaprzecza tezie, zgodnie z którą obcowanie z książką może zapewnić odbiorcy intelektualną rozkosz tylko wówczas, gdy dzieło literackie stanowi całość: ma początek, środek i koniec.

Podporządkowana idei hipertekstu „Gra w klasy” składa się ze 155 rozdziałów, swobodnie łączących się w ramach trzech części. Pierwsza z nich, zatytułowana: „Z tamtej strony”, przedstawia obrazy z życia paryskiej cyganerii lat 50. Wśród oparów mate i dymu z papierosów śledzi losy dwojga imigrantów: argentyńskiego intelektualisty Horacia Oliveiry oraz jego urugwajskiej towarzyszki, Magi. Perypetie bohaterów stają się przyczynkiem do burzliwej wymiany poglądów na temat kultury i sztuki oraz filozoficznych rozważań o sensie istnienia, prowadzonych z przyjaciółmi w kwaterze Klubu Węża. Niespodziewana śmierć synka Magi, Rocamadoura, kładzie jednak kres dotychczasowemu stylowi życia cyganerii. Kobieta w poszukiwaniu ukojenia wyjeżdża z Paryża, Horacio, poróżniony z innymi członkami klubu, również opuszcza miasto, zaś dalsza działalność bohemy staje
pod znakiem zapytania.

Druga część – „ Z tej strony” – opisuje perypetie Oliveiry po powrocie do rodzinnego kraju. W gorącej atmosferze Buenos Aires wyrafinowane potyczki słowne i psychologiczne, prowadzone z przyjacielem z czasów dzieciństwa, Travelerem, oraz jego żoną Talitą, stanowią odskocznię od monotonii pracy w cyrku i szpitalu psychiatrycznym. Ironia oraz dwuznaczność mieszają się w zmysłowym rytmie tanga ze stonowanym stylem narracji, tak odmiennym od tego, który towarzyszył poprzedniej odsłonie powieści.

Trzecią część, zatytułowaną „Z różnych stron”, tworzą natomiast rozdziały, bez których „można się obejść” [1]. Przyzwolenie to jest jednak pozorne. W rzeczywistości wyrażają one najważniejsze prawdy, na jakich zbudowana została opowieść. Luźne skojarzenia, kreowane za pomocą notatek prasowych, fragmentów dzieł literackich, rozważań filozoficznych i scenek rodzajowych, otwierają przed czytelnikiem okno na świat poglądów Cortazara. Wzbogacają także pierwotną treść powieści dotykiem południowej swobody i naturalności. Niszczą fałszywy porządek, o którym wielokrotnie wspomina Horacio, nakłaniając do odbierania rzeczywistości w zgodzie z mottem cyganerii duszy i ciała.

Spotkanie z dziełem argentyńskiego pisarza przypomina przeglądanie stron internetowych. Czytelnik wędruje przez rozdziały, kierując się zestawem symbolicznych hiperłączy. Niekiedy zanurza się w „metafizyczne rzeki” zgodnie z kluczem, który zdradza mu autor. Innym razem pozwala ponieść się prądowi własnej wyobraźni, otwierając książkę w dowolnym momencie, by zgubić się w magii Paryża, temperamencie Buenos Aires albo labiryncie rozważań Morellego. Niczym w „Tristramie Shandym” Sterne’a lub „Bladym ogniu” Nabokova linearność wymyka się niepostrzeżenie, ustępując miejsca spontanicznym podróżom myśli w czasie i przestrzeni.

Cortazar daje hasło, które nie pozostanie w literaturze bez odzewu. Italo Calvino, Milorad Pavić, Michael Joyce, Stuart Moulthrop, Robert Kendall – entuzjaści zabawy w hiperfikcję będą jeszcze nieraz próbowali zmierzyć się z mitem coleridge’owskiego Xanadu, włączając do swej twórczości hipotezę o śmierci autora.

Hipertekstualna konstrukcja narracyjna „Gry w klasy” odwołuje się do działania mechanizmów rządzących pamięcią. Cechuje je nie tylko brak linearności, konfabulacja czy segregowanie według kryterium problemowości. Decydującą rolę odgrywa fragmentaryzacja i wybiórczość przywoływanych wspomnień. Pojedyncze słowa, strzępki obrazów, kilka tonów zasłyszanej przypadkiem piosenki – z każdego spotkania ze światem czerpiemy jedynie barwę tego, co w danym momencie nas ujmuje. Niekiedy są to elementy praktyczne, innym razem wycinki rzeczywistości, które do niczego nam nie posłużą.

„Zielona Biblia” to kolaż takich wewnętrznych obrazów - interakcja swobodnie rzucanych spostrzeżeń autora z emocjami i doświadczeniami czytelnika. Fragmentaryczną, poszarpaną fabułę tworzą wyrwane z pamięci wspomnienia, które, dowolnie się łącząc, za każdym razem kreują inne spojrzenie na życie bohaterów.

Cortazar, obierając tak nowatorski sposób opowiadania, pragnie, by czytelnik wyparł się logiki i spróbował postrzegać świat oczami Magi. Sensualnie. Intuicyjnie. Wówczas ulotne, wydobyte z kontekstu chwile, pełne zapomnianych emocji, obrazów, dźwięków i zapachów, ożyją raz jeszcze, pozwalając dostrzec w nich odmienną rzeczywistość. Ta obsesja „wyjścia stąd tam” – będąca clue powieści - zmusza do ciągłego łamania, przerywania, przekraczania – słowem zdobywania „innej strefy” wskutek buntu przeciwko temu, co ogranicza dążenia poznawcze [2]. Bo czyż większym absurdem nie jest to, że „gdy wychodzisz rano i za drzwiami znajdujesz butelkę mleka, uważasz to za naturalne”?

Swoisty sprzeciw wobec kartezjańskiego realizmu i pożądanie alternatywnej rzeczywistości przejawiają się w powieści na wielu płaszczyznach: zarówno konstrukcyjnej, jak też dramaturgicznej i symbolicznej. Wskazuje na to różnorodność problemów, które odkrywa w tekście argentyńskiego pisarza interpretujący.

Jednym z nich jest gra. Cortazar prowadzi ją z czytelnikiem, z wyczuciem realizując huizingowską koncepcję zabawy: swobodnej, pełnej napięcia, realnej, choć wykraczającej poza „właściwe” życie. Autor nie stosuje przymusu, lecz wysyła zaproszenie do współdziałania w tworzeniu. Opierając się na poetyce realizmu magicznego, zachęca do dostrzegania niezwykłości w zwyczajnych czynnościach. Sięgnięcie w głąb codzienności pozwala bowiem zauważyć, że największa dziwność drzemie w skrywanych przez człowieka lękach i przesądach.

"Do czegóż służy pisarz, jeśli nie do burzenia literatury?" – pyta ustami Horacia Cortazar i konsekwentnie realizuje tę prawdę w każdym rozdziale powieści. To dlatego elementy świata przedstawionego, mimo że prezentują się realistycznie, budzą w czytelniku poczucie zdziwienia. Autor zestawia je bowiem swobodnie, w niekonwencjonalny sposób umiejscawiając w opisywanej rzeczywistości, czym sprawia, że porządek odbioru zostaje zburzony. Pozwala to odkryć w tym lunatycznym pisarstwie magię „świata danego w zmysłowej naoczności”.

Tym, co odróżnia cortazarowską grę od huizingowskiej zabawy, jest jednak niepowtarzalność. Każde spotkanie z powieścią tworzy nowe sensy, wskazuje na inne problemy, przedstawia nieznane perspektywy… Otwarta kompozycja, operująca elipsami i symbolami, sprawia, że czytanie nigdy się nie kończy. Tu życie uzupełnia zabawę, a nie zabawa życie. Doświadczenia, z którymi czytelnik przychodzi, weryfikują bowiem znaczenie prezentowanych treści, pozwalając spojrzeć na nie inaczej niż podczas wcześniejszej lektury. Podobną funkcję realizuje tendencja do kreowania atmosfery towarzyszącej opisywanym wydarzeniom przy pomocy swobodnie rzucanych nazwisk ludzi świata kultury i nauki.

Gra realizowana jest również na płaszczyźnie języka. Drobiazgowość opisu, misterne konstrukcje pojęciowe, neologizmy, metafory, adideacje, dychotomie, wieloznaczności – każdy akapit objawia wyczucie słowa i niezwykłą erudycję twórcy. Wspomnienie o opowiadaniu, napisanym przez Cortazara w rytmie tanga, zachęca do spontanicznej zabawy, zaś plastyczność formy pozwala czytelnikowi odkrywać piękno nawet w przypadkowo napotkanych fragmentach powieści.

„Gra w klasy” prezentuje panoramę stylów i konwencji literackich, odwołując się m.in. do języka publicystycznego i potocznego. Niepoddającą się schematowi formę uwydatnia zwłaszcza figura narratora. Historia opowiadana jest zarówno w trzeciej, jak i w pierwszej osobie - przez różne postacie świata przedstawionego, co dodatkowo wzmacnia wynikającą z obranej strategii narracyjnej zabawę czasem i przestrzenią.

Od gry nie stronią również bohaterowie. Aranżują ją członkowie Klubu Węża – rozbitkowie z różnych stron świata, których pragnienie wolności przywiodło na ulice Paryża. Bawią się w „robienie miłości”, słuchają Vivaldiego lub „Jelly’ego Rolla” Mortona, palą papierosy, pociągając mate... Przez dyskusje o sztuce i filozofii próbują nadać pozorny sens własnej egzystencji.

Grę prowadzi Horacio, podporządkowując jej regułom całe swoje życie. Szarpie się za ubrania ze światem, eksperymentując na każdej płaszczyźnie istnienia. Z przekory towarzyszy opuszczonej przez publiczność pianistce, Berthe Trepat, sypia z bezdomną prostytutką Emanuelle, prostuje bez powodu gwoździe podczas sjesty. Szaleńcza tęsknota za zmianą popycha go ku coraz dziwniejszym doświadczeniom, przeprowadzanym nie tylko na sobie, ale także na związanych z nim ludziach.

Cortazarowskim homo ludens jest również Manuel Traveler. Od powrotu Oliveiry do kraju rywalizuje z przyjacielem o względy swej żony, Tality. Broniąc własnego prawa do spokojnego małżeństwa wytacza nawet Horaciowi symboliczną sprawę w scenie z deską – najbardziej interesującej grze w dziele argentyńskiego twórcy.

Każdy ze wspomnianych bohaterów na swój sposób pragnie zanurzyć się w ”metafizycznej rzece”, która przynosi podróżnikowi egzystencjalne ukojenie. Jedynie Maga zawsze pozostaje naturalna. W czasie gdy inni jeszcze się zastanawiają, ona już wie. Pozbawiona wydumanej dialektyki, nieświadomie demaskuje pozór intelektualnego posiadania rzeczywistości.

W „Grze w klasy” jest też poszukiwanie. To ono determinuje wszelkie poczynania Horacia, czyniąc go człowiekiem podróżującym. Wędrówka określa nie tylko jego życiowe wybory: ucieczkę z Argentyny, częste zmiany adresu, samotne wyprawy w miasto, powrót do Buenos Aires… Cortazarowski homo viator to także bohater doświadczający absurdu świata. Ból egzystencjalny, który nasyca jego poczynania, determinuje go do ciągłych poszukiwań, które nazywa podążaniem za kibucem. Niczym pompejuszowe „navigare necesse est…” pragnienie odkrycia alegorycznego „centrum mandala” staje się sensem życia Oliveiry. To ono zmusza go do błądzenia nocą zaułkami Paryża, samotnych eskapad do Luwru, raczenia się winem z kloszardami, dyskusji o malarstwie Mondriana i Klee w Klubie Węża, nieplanowanych spotkań z Magą…

Bohater nie szuka jedynie drogi do kibucu. Pragnie również dowiedzieć się, czym on tak naprawdę jest. Szczęściem, miłością, spełnieniem, pogodzeniem się z tym, czego nie da się zmienić? A może odkryciem siebie w absurdzie świata, alternatywną rzeczywistością, symbolicznym „Niebem”, do którego nigdy nie chce wpaść kamyk? Wielokrotnie stawiane pytanie napotyka jedynie milczenie. W zamian autor pozostawia możliwość wyboru. Jak Horacio na parapecie okna w szpitalu psychiatrycznym, tak czytelnik ma prawo sam określić, do czego warto w życiu dążyć.

W „Grze w klasy” jest zatem labirynt. Oznacza owo daremne poszukiwanie, które znamionuje ludzi „niszczących kompasy”. Bohaterowie powieści w rzeczywistości wędrują dla samego wędrowania, czerpiąc przyjemność i życiową nadzieję z przebywania w ciągłym ruchu. Z tego powodu ich podróż nie kończy się, podobnie jak dla czytelnika zawsze otwarte pozostają drzwi do świata Horacia. Sugestywnie w tym kontekście pobrzmiewa wynikająca z cortazarowskiej „instrukcji obsługi” pętla. Zgodnie z nią rozdział 131. odsyła do fragmentu 58., by za chwilę zawołać czytelnika ponownie. "Jak to dobrze, że wróciłeś" - pierwsze słowa rozdziału 58. przenoszą znaczenie na poziom semantyczny. Wikłają w ten sposób odbiorcę na zasadzie interakcji w sytuację świata przedstawionego. Figura labiryntu realizuje się także w przemyśleniach bohaterów, wyrażając nawiedzające ich wizje i udręki duchowe.

W „Grze w klasy” jest również miłość. Ta z obrazów de Toulouse-Lautreca: niespokojna, choć magiczna i zmysłowa. Uczucie, które nie pozwala na typowość. Zbiera nieświadomie różnobarwne nitki, spędzając noce na szukaniu wśród śmieci skrawków czerwonego materiału. Przegląda się w akwariach, strasząc egzotyczne ryby, czym wprawia we wściekłość podstarzałych sprzedawców. Wita bezpańskie koty, ukrywające się w mrokach paryskich krużganków. Z zachwytem podgląda schadzki zakochanych kloszardów. Spotyka się przez przypadek.

Miłość, która łączy Magę i Horacia, to uczucie równie niezwykłe jak reszta świata widzianego oczyma wyobraźni Cortazara. Niewykształcona kobieta po przejściach, prowadząca rozmowy z liśćmi i przygarniająca połamane parasole, oraz intelektualista-amator, uporządkowany i twardo stąpający po ziemi – taka para spotyka się ze zdziwieniem nawet w kręgach paryskiej bohemy.

Uczucie Magi zwrócone jest również w kierunku synka, Rocamadoura – owocu przygodnego romansu w Urugwaju. Tylko do niego pisze czułe listy, nazywa „małym, pluszowym konikiem”, wysyła na wieś, by odpoczął od zanieczyszczeń i ciasnoty francuskiej stolicy, troskliwie opiekuje się podczas choroby… Śmierć ukochanego dziecka diametralnie zmienia jej życie i staje się przyczyną zerwania wszelkich kontaktów z przyjaciółmi.

Miłość wypełnia także świat Travelerów. Odnajduje się w codziennych czynnościach podejmowanych wspólnie, uśmiechu rzucanym mimochodem podczas pracy, podsłuchiwanych rozmowach z okolicznymi matronami, gorących akordach tanga wygrywanych na werandzie mieszkania don Crespa… Miłość zwyczajna-niezwyczajna jest obecna w każdym geście, myśli, słowie, jakimi obdarzają siebie Talita i Manu, stając się podporą w czasach próby.

W „Grze w klasy” kochają także członkowie Klubu Węża. Nierozłączną parę tworzą wśród dźwięków jazzu Babs i Ronald. Niespełnionym uczuciem pała niezdecydowany Gregorovius, zmieniający matki w zależności od rodzaju spożytego alkoholu. Kloszardka Emanuelle nie widzi świata poza bezdomnym Celestynem, a odprowadzana w deszczu Berthe przymyka oko na wszelkie seksualne ekscesy Valentina.

Wszechobecna miłość łączy się ponownie z poszukiwaniem w osobie Horacia. Bohater podróżuje bowiem również na gruncie relacji z otaczającymi go ludźmi. Kontakty z kobietami traktowane w kategoriach przygody, przyjaźnie oferujące przede wszystkim intelektualne podniety, chwilowe znajomości z życiowymi rozbitkami – podejmowane codziennie decyzje i niechęć wobec emocjonalnego przywiązania skutkują nawet utratą ukochanej.

W powieści znajduje zatem swoje miejsce także samotność. To z niej rodzą się podróże, rzuty alegorycznym kamyczkiem, mające wyrwać bohaterów z marazmu „Ziemi”. Samotność determinuje ich do popadania w niezobowiązujące miłosne przygody, spotkań cyganerii i szukania zapomnienia w pasji. Etienne wyraża siebie poprzez malarstwo, Ronald poszerza horyzonty muzyczne, a wiecznie pachnący kawą Wong odkrywa działanie chińskich narzędzi tortur.

Duch sztuki nasyca karty „Gry w klasy” we wszystkich możliwych aspektach. Urodzony w Brukseli wizjoner z filozoficznym zacięciem nie mógł pozostać obojętny na wpływy wielokulturowego środowiska, w jakim się od początku obracał.

Cortazar dorastał na przedmieściach Buenos Aires w średniozamożnej rodzinie dyplomaty. Uczęszczając do państwowego gimnazjum, uczył się Argentyny widzianej oczyma zwykłych ludzi: z jej niskimi domkami, rozgrzanym asfaltem i plotkami przy mate. Pracując jako nauczyciel, zaczytywał się w książkach Borgesa, a także innych amerykańskich pisarzy, by po wyjeździe do Paryża przelać tę pasję na europejską literaturę i sztukę.

Te różnorodne kulturowe inspiracje widoczne są w „Grze w klasy” na każdym kroku. Pisarzowi udało się delikatną linią dramaturgiczną połączyć wizje Borgesa i młodzieńczy obraz Argentyny - pełnej tanga, swobodnych rozmów i południowego temperamentu – z tak odmiennymi wspomnieniami literackich mistrzów Starego Kontynentu oraz nowoczesnymi trendami w twórczości bohemy. Strony kipią od nazwisk – metafor budujących klimat wypływającym z nich rozległym znaczeniem. Za pomocą tych niezwykłych klocków, których użycza autor, obdarzony wyobraźnią czytelnik buduje misterne pałace, przewiesza mosty, konstruuje statki powietrzne, docierając do najdalszych zakątków artystycznej spuścizny ludzkości.

Metaforę stanowi również sam Paryż, określany „kosmopolityczną Tratwą Meduzy”. Tłoczą się na niej życiowi odmieńcy, ludzie o artystycznych duszach, różnej maści autsajderzy – ci „inni”. Do takich należał także sam Cortazar – chłopiec, który nie potrafił rozmawiać z kolegami z podwórka… i mężczyzna, na spotkanie z którym w peerelowskiej Warszawie przyszło parę tysięcy osób. Zachowany na kartach powieści obraz francuskiej stolicy jest tak sugestywny, że nadal na Pont des Arts spotyka się ludzi, którzy z rozrzewnieniem podziwiają zachód słońca, ściskając pod pachą egzemplarz „cortazarowskiej wizji”.

Jest wreszcie opowieść z życia. Jedna z wielu. Ona – młoda, utalentowana malarka, która najbielszą plamę potrafi obdarzyć magią. On – marzyciel; taki, co to chodzi boso po trawie i słońce na niebie widuje nawet podczas deszczu. Są też powyrywane kartki z „Gry w klasy”, delikatnie związanej wstążką do włosów. Czy o książce, która zawiera w sobie wszystko, co jest zakochanym „potrzebne do rozmowy”, można opowiadać inaczej?
Dlatego nie bój się i chodź ze mną. Kartka po kartce…

Katarzyna Szpot

Przypisy:
1. Cytaty za: J. Cortazar, Gra w klasy, Warszawa 2008.
2. http://irka.com.pl/portal/Irkopedia?irkopedia_id=463 [data dostępu: 09.07.2012]

Dodaj artykuł do:
(dodano 09.07.12 autor: wix)
Dział literatura
Tagi: julio cortazar, gra w klasy
KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
POLECAMY
SPOŁECZNOŚĆ ARTYSTYCZNIE ZAKRĘCONA
  
NEWSLETTER
Pomóż nam rozwijać IRKĘ i zaprenumeruj nieinwazyjny (wysyłany raz w miesiącu) i bezpłatny e-magazyn.
Jeśli chcesz otrzymywać newsletter, zarejestruj się w IRCE i zaznacz opcję "Chcę otrzymywać newsletter" lub wyślij maila o temacie "NEWSLETTER" na adres: irka(at)irka.com.pl

UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Iggy Pop
2
Poparzeni Kawą Trzy
3
Opeth
4
Lipka Sylwia
5
Lana Del Rey
6
New Model Army
7
Korn
8
Steel Banging
9
Machine Gun Kelly
10
Common
1
Ron Howard
2
Denis Cote
3
Mikhael Hers
4
Andre Ovredal
5
Gage Jenny
6
Ric Roman Waugh
7
Gene Stupnitsky
8
Alexandre Aja
9
Quentin Tarantino
10
Claudio Giovannesi
1
Brona Grzegorz, Zambrzycka Ewelina
2
Cook Robin
3
Chmielarz Wojciech
4
Lamparska Joanna
5
Czornyj Max
6
Dempsey Eoin
7
Musso Guillaume
8
Jones Geraint
9
Fisher Kerry
10
Majewska-Brown Nina
1
reż. Mariusz Treliński
2
Beth Henley / reż. Jarosław Tumidajski
3
Gabriela Zapolska
4
Opera Krakowska w Krakowie
5
Marta Abramowicz / reż. Daria Kopiec
6
Rodion Szczedrin
7
Michaił Bułhakow
8
Jarosław Murawski
9
Dale Wasserman
10
Hanoch Levin
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia